Weekend pod namiotem



W weekend jedziemy pod namioty. Cała nasza ekipa już się szykuje, chłopaki pakują namioty i śpiwory, a dziewczyny całą resztę.


Weekend pod namiotem

No tak, jak zawsze najgorsze dla dziewczyn. Trudno, poradzimy sobie. Oni zaraz skończą i będą się przechwalać jak szybko poskładali te namioty i śpiwory. Wyjeżdżamy bardzo wcześnie rano, aby uniknąć korków na drogach. Oby pogoda dopisała, wczoraj padał deszcz. Jedziemy po cztery osoby w aucie więc jest bardzo wygodnie. Mijamy piękne zielone lasy, atmosfera jest bardzo przyjemna i nagle z samochodu Krzysia spadły dwa śpiwory. Zaczęliśmy trąbić, ale dopiero po chwili zareagował. Bardzo się zdziwił, twierdził, że śpiwory zamocował bardzo mocna, ale widocznie tylko mu się wydawało. Musieliśmy zawrócić, wypatrywaliśmy w którym miejscu śpiwory się odczepiły. Śmialiśmy się, że znaleźliśmy je całe i zdrowe. Na szczęście śpiwory były małe i zmieściły się jeszcze do naszego bagażnika. Dojechaliśmy przed południem, miejsce było cudowne. Rozłożyliśmy namioty, ale śpiwory jeszcze do nich nie wkładaliśmy tylko rozciągnęliśmy je na trawie. Leżeliśmy i odpoczywaliśmy tak prawie godzinę. Jak wspaniale być na takim pustkowiu, w ciszy i spokoju.




1 Odpowiedzi do “Weekend pod namiotem”

  1. krakowiak82
    2010-05-14

    Kiedyś jak rozbijaliśmy się po ciemku to postawiliśmy namiot na szyszkach ... to były dawne czasy ale jeszcze pamiętam tą nieprzespaną noc ;)


Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.