W weekend jedziemy pod namioty. Cała nasza ekipa już się szykuje, chłopaki pakują namioty i śpiwory, a dziewczyny całą resztę.
No tak, jak zawsze najgorsze dla dziewczyn. Trudno, poradzimy sobie. Oni zaraz skończą i będą się przechwalać jak szybko poskładali te namioty i śpiwory. Wyjeżdżamy bardzo wcześnie rano, aby uniknąć korków na drogach. Oby pogoda dopisała, wczoraj padał deszcz. Jedziemy po cztery osoby w aucie więc jest bardzo wygodnie. Mijamy piękne zielone lasy, atmosfera jest bardzo przyjemna i nagle z samochodu Krzysia spadły dwa śpiwory. Zaczęliśmy trąbić, ale dopiero po chwili zareagował. Bardzo się zdziwił, twierdził, że śpiwory zamocował bardzo mocna, ale widocznie tylko mu się wydawało. Musieliśmy zawrócić, wypatrywaliśmy w którym miejscu śpiwory się odczepiły. Śmialiśmy się, że znaleźliśmy je całe i zdrowe. Na szczęście śpiwory były małe i zmieściły się jeszcze do naszego bagażnika. Dojechaliśmy przed południem, miejsce było cudowne. Rozłożyliśmy namioty, ale śpiwory jeszcze do nich nie wkładaliśmy tylko rozciągnęliśmy je na trawie. Leżeliśmy i odpoczywaliśmy tak prawie godzinę. Jak wspaniale być na takim pustkowiu, w ciszy i spokoju.
1 Odpowiedzi do “Weekend pod namiotem”
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.
Kiedyś jak rozbijaliśmy się po ciemku to postawiliśmy namiot na szyszkach ... to były dawne czasy ale jeszcze pamiętam tą nieprzespaną noc ;)